Dawniej było jakoś fajniej, czyli wszyscy chadzamy w różowych okularach nostalgii

girl-retro-portrait-red-carnival-color-1089199-pxhere.com

Kiedy zaczynam pisać te słowa dla Was, a jeszcze bardziej chyba dla siebie :), Kochani Czytelnicy, z głośników mojego komputera dobiega właśnie mój ulubiony utwór Ed’a Sheeran’a, „Castle on the hill”, w którym przejętym głosem śpiewa on  o tęsknocie za czasami wczesnej młodości, kiedy nie było jeszcze na wszystko odpowiedzi i nie liczyło się nic poza niewielkim światem kilkorga przyjaciół. Uśmiecham się do siebie i myślę, że ten utalentowany Brytyjczyk właśnie trafił dokładnie w to miejsce, o którym bardzo chcę Wam dzisiaj opowiedzieć i pewnie doskonale musi wiedzieć o tym, jak to jest chadzać w różowych okularach nostalgii (no, ewentualnie jest tak dobrym tekściarzem, że potrafi sobie to uczucie bezbłędnie przywołać 😉 ). Założę się też, że wszyscy je czasem zakładamy i równie często wszyscy…. zapominamy ściągnąć 🙂 Czytaj dalej

Reklamy

Echa strzałów nigdy nie milkną…

bullet-408636_1920

Bardzo rzadko zdarza mi się, Kochani Czytelnicy, publicznie komentować aktualne, często tragiczne, wieści płynące do nas z różnych zakątków świata. Nie chodzi tu jednak o to, że nie posiadam swojego zdania albo tym bardziej, że boję się je wyrażać. Nie do końca chodzi też o to, jak bardzo niekompetentna czuje się do zabierania głosu w niektórych przypadkach. Najważniejszym powodem mojej zachowawczej postawy jest fakt, że w niektórych sprawach bardzo trudno jest być obiektywnym i sprawiedliwym, a słowami bardzo łatwo jest ranić…, a także to, że tak trudno jest odnaleźć siebie i swój cichy głos wśród rozjuszonego tłumu, lamentującego nad przyszłością naszych dzieci i jakże mocno akcentującego, że ten świat dawno już zeszedł na psy i nikogo to nie obchodzi… Bywają jednak takie chwile w życiu blogera, a co najważniejsze – człowieka, że milczenie przerasta nas tak samo, jak próby zabrania głosu. Czytaj dalej

Wspomnienia, których nie było, czyli fotografia kontra fotka.

Uniesione w górę dłonie, trzymające w górze smartfon. Nagrywanie podczas koncertu.

Czy zastanawialiście się kiedyś, Kochani Czytelnicy, dlaczego właściwie ludzie robią zdjęcia? Co kieruje ich dłonią gdy zwalniają migawkę aparatu, uwieczniając kolejny zachód słońca czy dziecięcy uśmiech? Hmmm. ..Właściwie nie znam nikogo, nie wyłączają moich leciwych dziadków, kto nie byłby ani razu sfotografowany, więcej nawet, kto sam nie wykonałby ani jednego zdjęcia… Dlaczego? Czy kieruje nami sentyment, strach przed przemijaniem, nawyk kolekcjonowania? A może potrzebujemy dowodów, nieustannych potwierdzeń na to, że pamięć nas nie zawodzi, że to wszystko, co przeżyliśmy było naprawdę? Ostatnio, w wyniku kilku moich doświadczeń, często rozmyślałam o fotografii, którą nauczyłam się kochać bardzo wcześnie, a na którą ostatnio coraz częściej zdarza mi się jednak trochę złościć… Czytaj dalej