Z notatnika fana, czyli o moim dawno oczekiwanym spotkaniu z Trzynastą Doktor

Jodie Whittaker jako Trzynasta Doktor w przestrzeni kosmicznej

Kilka lat temu, Kochani Czytelnicy, zupełnie niechcący, zupełnie przypadkiem, może zaczarowana pewnym szerokim uśmiechem, może znęcona pięknie niebezpieczną przygodą, wyruszyłam w podróż z pewnym sympatycznym, nieco szalonym i zabójczo uroczym kosmitą o dwóch sercach, w jego przedziwnej niebieskiej budce.  A była to… jest to… podróż wszędzie i nigdzie, w której na jeden krok do przodu, robisz kolejne dwa w tył, w której zasadniczo nic nie jest niemożliwe. Podróż pełna śmiechu, czasem złości,  czasem strachu i przede wszystkim nadziei. Jakby tego zaś było mało, w czasie tej podróży nazbyt często przyszło mi godzić się z nieuchronną zmianą, szaleńczo tęsknić za wszystkim, co utracone, tęsknie wspominać to, co minęło i narzekać, że to nowe jest zupełnie „nie takie”,  a jednocześnie, w przedziwny sposób z ekscytacją wyczekiwać dokładnie tej samej właśnie zmiany, która zawsze przynosiła coś absolutnie niespodziewanego. No i najważniejsze… żadne z tych uczuć i wrażeń nie straciło dla mnie nigdy na wartości tylko dlatego, że… podróż ta odbywa się  na ekranie telewizora.

Czytaj dalej

Reklamy

Kiedy popkultura zbyt dobrze imituje rzeczywistość czyli o kilku zwodniczych „drobiazgach”

sueprised-amazed-confused

To wcale nie jest zawsze takie oczywiste, Kochani Czytelnicy, gdzie się kończy prawdziwe życie, a zaczyna świat wymyślony przez pisarzy, scenarzystów, reżyserów… Zdarza się przecież, że wytwór popkultury tak dobrze nawiązuje do świata rzeczywistego lub tego, co znane nam jest z innych źródeł, że wierzymy mu zupełnie bez zastrzeżeń. Natychmiast zrozumie mnie każdy kto choć raz poszukiwał, zapewne najczęściej z wdzięczną pomocą „wujka Google”, źródła jakiejś dziwnej nazwy, zastosowania gadżetu czy symptomów zadziwiającej choroby tylko po to, aby z zaskoczeniem odkryć, że jedyna rzeczywistość w jakiej istnieją to… oglądany właśnie serial, tudzież książka, która zabrała nam właśnie większą część nocy 🙂 Tego typu drobiazgi, takie swojskie,  tak mocno wtopione w świat przedstawiony, zaludniają potem kolejne fora dyskusyjne w postaci wciąż powtarzanego echa pytania: „Co to jest X?”, tudzież „Czy Y jest prawdziwy?”, itp. Znacie to? Czytaj dalej

Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia czyli dwa razy kocham talk show.

Przykładowe studio typowego talk show, trzy symboliczne postacie siedzące na przeciw biurka, za którym zasiada gospodarz programu

Czy wiecie, Kochani Czytelnicy, że od emisji pierwszego programu typu talk – show minęło już prawie siedemdziesiąt lat? Gdy się tak na tym zastanowić to jednak trochę zaskakujące, że tyle lat później, gdy kilkoma kliknięciami dość łatwo zdobyć najpikantniejsze informacje na temat gwiazd show biznesu, ten typ programu trzyma się naprawdę dobrze, nieodmiennie wabiąc widzów specyficzną formułą, zawieszoną na cienkiej granicy pomiędzy rzeczywistością a kreacją, tudzież swoim płynnym scenariuszem, w którym nic nigdy nie jest do końca pewne. Czytaj dalej

Nie wszystkie powroty są szczęśliwe, czyli bohater mojego dzieciństwa znów w akcji.

 

Dłonie mężczyzny, uchwycone w trakcie otwierania składanego noża

W ostatnim czasie, jak pewnie zdążyliście zauważyć Kochani Czytelnicy,  jesteśmy świadkami wielu serialowych powrotów. Mówiąc szczerze, zjawisko to sięga znacznie dalej niż świat seriali i telewizji w ogóle, jednak ponieważ to pojawienie się w polskiej telewizji nowej wersji pewnego kultowego serialu skłoniła mnie do refleksji, toteż na serialach skupi się tym razem moja uwaga… Czytaj dalej

Jeśli ogrzać serce, to przede wszystkim w Święta. O pewnym nadspodziewanie sympatycznym widowisku.

Bez tytułu

Czy zdarzyło się Wam kiedyś, Kochani Czytelnicy, zostać absolutnie oczarowanym przez … banał? Oto jednym kliknięciem myszki albo naciśnięciem przycisku na pilocie zaglądacie sobie do świata, który nie ma prawa Was zaskoczyć. „To wszystko już było” – myślicie, wzdychając i przewracając oczami na kolejną telewizyjną kliszę… Jednak zostajecie jeszcze chwilkę, znęceni sympatyczną atmosferą, zasłyszanym żartem, a może głosem idola i wtem…. orientujecie się, że przez kilka godzin mięśnie twarzy zdrętwiały Wam od uśmiechów, a w oczach jednak stoją łzy najprawdziwszego wzruszenia…

Czytaj dalej